fbpx
0
Lifestyle

10 zasad, które wzniosły moje życie na wyższy poziom

Styczeń 2, 2019

Witaj!

Prawie każdy z nas co roku ma nowe plany, zamierzenia i postanowienia…Wierzy, że właśnie ten rok będzie inny, wyjątkowy, rozpoczynający nowe życie… Jednak już mniej więcej w połowie stycznia większość postanowień rozpływa się w codzienności, szarej rzeczywistości i nie wiedzieć kiedy, znika w otchłani codziennych obowiązków…Znasz to? Jeśli tak, ten wpis jest dla Ciebie:).
Dziś chciałabym napisać o moich sposobach na wzniesienie życia na wyższy poziom, realizację planów i robienia w końcu tego, o czym się marzy.

Jeszcze kilka lat temu datą wszelkich moich zamierzeń był albo pierwszy stycznia, albo urodziny, albo rocznica czegoś tam…Traktowałam te daty bardzo poważnie, czekając na nie jak na zbawienie. Chcąc na przykład zgubić kilka kilogramów, nie rozpoczynałam w październiku. Nie! Przecież październik to taka byle jaka data – ani początek roku, ani koniec, ani urodziny, ani inne święto. Nie, zdecydowanie trzeba było czekać do pierwszego stycznia i wtedy z kopyta rozpocząć odchudzanie. I przychodził ten pierwszy stycznia i… I faktycznie ruszałam z kopyta – miksery do koktajli, specjalny, najlepszy strój do ćwiczeń, sterta książek o dietach, wykupione dostępy do kursów, poradników i czarodziejek zza siedmiu gór… I co? Gubiłam kilka kilogramów, jednak byłam tak wykończona tą restrykcją, nadmiarem obowiązków, że już pod koniec stycznia rozpoczynał się wewnętrzny bunt, odpuszczałam i kilogramy znów wracały w zawrotnym tempie, a ja sfrustrowana odmierzałam czas do kolejnej daty rozpoczęcia „przemiany”. I tak w kółko. Ten sam scenariusz towarzyszył mi również przy nauce czy to języka, czy nowych umiejętności – wyznaczenie daty, oczekiwanie, start, wybicie do góry i szybkie lądowanie w krzakach:)
Niestety, wtedy nie rozumiałam, o co chodzi, wkurzałam się sama na siebie, no bo do kogo można mieć pretensje? No czasem była fala złości w stronę genów, pogody i innych zjawisk, ale generalnie wiedziałam, że to moje wewnętrzne mechanizmy zawodzą, i że muszę popracować właśnie nad nimi. I popracowałam. I zaczęło dziać się lepiej – w końcu moja waga wróciła do normy (kiedyś, chwilowo, ważyłam prawie 90 kilo!), zaczęłam robić to, co chciałam robić i teraz jestem szczęśliwa, dlatego  chcę się moimi zasadami podzielić z Tobą. Być może wpłyną one pozytywnie również na Twoje życie:)

Zasada nr 1

Nigdy nie wyznaczam daty rozpoczęcia jakiegoś zadania, celu – czy to chodzi o zgubienie kilku kilogramów, czy rozpoczęcie nauki nowej umiejętności – przychodzi myśli, pomysł, impuls – podnoszę się i zaczynam to robić, nie ważne, czy to jest piętnasty stycznia czy osiemnasty maj – opracowuję cel ( cel musi być jasny, prosty i ułożony w formie pozytywnej – zamiast na przykład „nie chcę chorować” – „chcę być zdrowa/y” albo „chcę zarabiać więcej pieniędzy” zamień na „chcę zarabiać …(tu wstaw sumę).
Następnie wykonuje prosty plan, rozpisuję na kartce jak może przebiegać realizacja tego zadania, jeśli jest to konieczne poszerzam wiedzę w tej dziedzinie, a następnie, nie zwlekając, RUSZAM DUPĘ (przepraszam za wulgaryzmy, ale akurat na mnie ten zwrot zadziałał). Nie czekam, działam!

Zasada nr 2
Daję z siebie 100%, ale uwaga! Nie zarzynam się! Działam w zgodzie ze sobą, rozumiem ograniczenia mojego ciała, umysłu, pracuję nad tym, poszerzam się.
Kocham siebie, więc nie robię sobie krzywdy:)

Zasada nr 3

Motywuję się. Tak, zaczynam już od rana – ja to nazywam motywacyjnym śniadaniem ( kiedyś napiszę o tym osobny wpis)– zaraz po przebudzeniu słucham nagrań motywacyjnych, medytuję, afirmuję, wizualizuję swój cel – zamykam oczy i myślę o nim, widzę w umyśle jak już jest osiągnięty, czuję całą sytuację wszystkimi zmysłami. Uwielbiam wizualizację! Dzięki niej wiele moich marzeń urzeczywistniło się. Nie wiem jak ona działa, ale działa, a przecież to jest najważniejsze, prawda?

Pamiętam jak kiedyś pragnęłam zaśpiewać na scenie. Wyobrażałam to sobie ze wszystkimi szczegółami – czułam zapach drewna, ciepło reflektorów, widziałam zapełniona widownię, słyszałam brawa, słyszałam swój śpiew…
Wyobrażałam to sobie przez kilka, kilkanaście dni, codziennie rano i wieczorem.
Po kilku tygodniach zupełnie przez przypadek trafiłam na casting w teatrze do przedstawienia „Wesele Figara”. Chciałam zaśpiewać w tym spektaklu, ale dostałam małą rólkę, z której i tak bardzo się cieszyłam.
Dzień przed premierą osoba, która śpiewała w spektaklu przeziębiła się i miała problemy z głosem, przez co reżyserka w ostatniej chwili musiała zastąpić ją kimś innym.
Jak myślisz kim? Kto zaśpiewał?
Po dwunastu tygodniach prób stanęłam na identycznej scenie, jaką sobie wyobrażałam – czułam ten sam zapach, ciepło światła tak jak w wyobraźni, słyszałam swój śpiew. Widziałam pełną widownię, która biła mi brawo. I wtedy w jednym ułamku sekundy uzmysłowiłam sobie, że tą chwilę już przeżyłam w moim umyśle! Łza spłynęła mi po policzku. To było niesamowite uczucie. To wydarzenie uświadomiło mi, jak potężna jest moc wizualizacji i jak za jej pomocą możemy kształtować swoje życie.
Dotarło do mnie, że KAŻDY MOŻE WSZYSTKO! NIE MA GRANIC! Więc jeśli jest coś, czego bardzo pragniesz, teraz jest ten czas. Odważ się. Wykorzystaj potęgę swojego umysłu i sam zacznij tworzyć swoje życie. Masz MOC!

Zasada nr 4

Szukam wyższej motywacji, tzn samo “chcę zarabiać pieniądze”, czy  “chcę być szczupła”, może nie wystarczyć. Mózg nie przeznaczy tyle energii ile oczekujesz na to zadanie. Jeśli natomiast powiesz sobie chcę zarabiać tyle i tyle, ważyć tyle i tyle, ponieważ….i tu wstaw sobie swoją motywację, np. bo będę mogła podróżować, spełniać marzenia, pomagać innym, bo będę czuła się lepiej, bo będę w końcu wyglądać tak jak chcę, bo moje zdrowie poprawi się itd., wtedy możesz spodziewać się lepszej współpracy swojego umysłu i lepszych rezultatów.

Zasad nr 5

Zasada małych kroków

Jestem zdania, że lepiej codziennie wykonać mały krok do przodu, niż robić „zrywy”, które skutecznie zrażają do dalszych działań. Ja lubię codziennie rano przygotować sobie krótką i zwięzłą listę bardzo prosto rozpisanych zadań. Taka lista bardzo ułatwia organizację dnia i wieczorem daje dużą satysfakcję, która napędza mnie do dalszego działania.

Zasada nr 6

Odstaw rozpraszacze: telewizor, media społecznościowe, telefon
Tak, wiem, ciężko jest w dzisiejszych czasach odseparować się od telewizji, internetu na kilka godzin, ale od kiedy wprowadziłam tę zasadę naprawdę moja wydajność eksplodowała!

Kocham media społecznościowe, ale gdy pracuję chcę mieć święty spokój od smsów, powiadomień i innych brzdęków. Takie odcięcie sprawia, że mam lepsze pomysły i praca idzie mi zdecydowanie sprawniej. Po prostu skupiam uwagę na jednej rzeczy w danym czasie i być może dlatego rezultaty są o niebo lepsze.

Zasada nr 7

Łam schematy, wyjdź poza ograniczenia
Jedną z rzeczy jaka pobudza mnie najbardziej jest właśnie łamanie schematów i ograniczeń. Uwielbiam to uczucie, gdy ktoś mówi mi, że czegoś nie można zrobić, że się nie da, że nikomu się nie udało, albo że to powinno się zrobić tak, a nie inaczej…Wtedy otwiera się we mnie tajemnicza przestrzeń, tajemna komnata, uruchamia się taki pokład mocy, który wspiera mnie w dążeniu do mojego celu. I to jest wspaniałe! Jednak nie zawsze tak było…Gdy zauważyłam, że zewnętrzne otoczenie ma na mnie duży wpływ, że chce mnie ujarzmić, narzucić mi swój sposób myślenia, działania i lęk przed porażką, zrozumiałam, że aby spełniać swoje marzenia jak najszybciej muszę uwolnić się od ich opinii. Muszę przyznać, że nie było to łatwe. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam, było pozbycie się telewizora. Tak! Zrobiłam to! Następnie bardzo intensywnie afirmowałam. Jedną z moich ulubionych afirmacji, która bardzo mi pomogła jest ta: Stanowię jedność ze źródłem życia, które jest nieograniczone, więc dlaczego mam pozwalać aby ktoś mnie ograniczał? Jestem wolna, jestem silna, mam moc. Powtarzałam ją codziennie po kilka razy.
Jeśli potrzebujesz takiego uwolnienia, sprawdź, być może na Ciebie wpłynie ona równie pozytywnie.

Zasada nr 8

Dbam o swoje ciało, umysł i duszę. Tak, często zapominałam o zdrowym odżywianiu, świeżym powietrzu. Bagatelizowałam również medytacje i relaksację. Skutki były opłakane, dlatego teraz codziennie staram się utrzymać równowagę, która wzmacnia i napełnia mnie cudowna energią.

Zasada nr 9

Myślę pozytywnie. Niezależnie od okoliczności – zawsze i wszędzie wierzę, że wszystko ułoży się dobrze. To na początku bardzo trudne – widzieć coś, co kompletnie nie idzie po mojej myśli, a w głowie mieć pozytywny scenariusz…ale jak opanowałam tę sztukę, moje życie zmieniło się o 180 stopni.

I ostatnia zasada.

Zasada nr 10

Cieszę się podróżą. Owszem, mam przed oczami swój główny cel, ale między tym co teraz, a moim celem, jest cudowny, kolorowy, tętniący przygodą świat. Codziennie uczę się nowych rzeczy, odkrywam, poznaję, smakuję…Płynę w tej cudownej przestrzeni, otwieram się na to, co nowe, nieznane i cieszę się życiem, kocham życie, a ono odwzajemnia tę miłość!

Pozdrawiam i życzę szczęścia!

V.S.

    Odpowiedz

    ZOSTAŃMY W KONTAKCIE

    FreshMail.pl
     

    FreshMail.pl