fbpx
0
Lifestyle Lifestyle 2

A jak Asertywność

Listopad 10, 2019

Jestem ASERTYWNA.  I choć kiedyś moje reakcje były sprzeczne z tym, co myślę ( w sensie myślałam NIE , mówiłam TAK), teraz z radością mogę powiedzieć: JESTEM ASERTYWNA! Jednak to cecha jak mięsień, który trzeba cały czas trenować, wzmacniać i pobudzać. Cały czas pracuję nad tym, by nie ulegać czyjejś presji i naciskowi, a czasem nawet błagalnym oczom, które chcą na mnie coś wymusić. Nie znaczy to, że jestem bezduszna i obojętna…Znaczy to, że zaczęłam szanować siebie – swoje zdanie, swoje emocje, swój czas…

A stało się to dnia, w którym ktoś bardzo delikatnie, uprzejmie wręcz, starał się wpłynąć na mnie w związku z pewną decyzją. Biłam się z myślami, nie spałam po nocach, miałam w głowie karuzelę emocji, przyszłych dialogów i uczuć związanych z powiedzeniem “NIE”. I wtedy właśnie postanowiłam, że czas z tym skończyć, że wychodzę z roli ofiary (tak, zgadzanie się na wszystko i pozwolenie na wchodzenie sobie na głowę jest jednym z przejawów  bycia ofiarą) i zaczynam żyć i robić to, co sprawia mi przyjemność. Nie znaczy to, że od tamtej chwili robię tylko przyjemne rzeczy – absolutnie nie! Znaczy to tyle, że jeśli czuję, że muszę coś zrobić, a nie chcę i wynika to z lenistwa – to zwyczajnie to robię, nie pozwalam, by lenistwo miało wpływ na podejmowane decyzje. Jeśli natomiast ktoś coś mi narzuca, wymusza, manipuluje, a do tego użyje jeszcze zwrotu „powinnaś to zrobić”, to wtedy zamykam się na siedem spustów i żeby nie wiem co, nie zrobię tego i kropka. Kiedyś, niezależnie jak bardzo by mi coś nie pasowało, jak wielkim byłoby obciążeniem, jak strasznie źle bym się z czymś czuła, nie potrafiłam przerwać tej sytuacji, powiedzieć komuś zwyczajnie „NIE” lub “NIE zrobię tego” “NIE mogę”, “NIE chcę”…Ktoś, kiedyś zakodował mi, że nie wypada, że głupio, że niegrzecznie…Ciężko było mi nawet ypowiedzieć  słowo “NIE” na głos. Pamiętam, jak stałam przed lustrem i patrząc sobie w oczy mówiłam NIE CHCĘ, NIE ZROBIĘ, NIE MUSZĘ… Niby proste, a jednak…Dopiero po kilku dniach wykrzyknęłam to mocnym głosem, na początku zaś był to głosik cichy i niepewny.

Mówię o tym, ponieważ zauważyłam, że wiele osób ma problem z odmawianiem. Nawet jeśli już powiedzą “NIE”, to za chwilę rusza cała lawina tłumaczeń, usprawiedliwiania i strasznego  samopoczucia…Jeśli tak masz, to chcę tylko powiedzieć – odpuść sobie. “NIE” znaczy “NIE” i nie musisz natychmiast usprawiedliwiać swojej decyzji. Jesteś KRÓLEM/KRÓLOWĄ swojego życia i masz prawo odmawiać, nie zgadzać się, ba nawet buntować się gdy coś ci nie pasuje. Rozumiesz? Więc jeśli ściska cię w nadbrzuszu, gdy zakłuwa cie w mostku lub robi ci się słabo na samą myśl o powiedzeniu “NIE”, polecam ci poniższe ćwiczenie. Uwolnij się, rób to co sprawia ci frajdę, co pobudza, co daje radość! Żyj na własnych zasadach!

Stań przed lustrem, spójrz sobie w oczy i powiedz kilka razy, wyraźnie i GŁOŚNO: NIE, NIE CHCĘ, NIE ZROBIĘ, NIE ZGADZAM SIĘ, JA DECYDUJĘ, JESTEM KRÓLOWĄ/KRÓLEM MOJEGO ŻYCIA.

Jeśli uda ci się za pierwszym razem możesz być z siebie dumny/a! Jeśli nie, nie martw się, po kilku razach ta bariera pęknie, i poczujesz uwolnienie.
Trenuj przez kilka dni z intencją bycia osobą asertywną, a zobaczysz jak zmieni się postrzeganie i Twoja reakcja na sytuacje z tym związane. Powodzenia!

    Odpowiedz